sobota, 7 grudnia 2013

Łańcuch piernikowy

     Chyba wpadłam w jakiś piernikowy szał! Mogę je wycinać i piec bez końca. Tym razem szybki i przyjemny sposób przyrządzenia ciasta, które nie przykleja się do stolnicy! A to dla mnie baaaardzo duża zaleta ;) Tzw. antystresowe ciacho ... Nie ma skrobania nie ma nerwów :) 



Składniki:
  •  125 g miękkiego masła
  • 1/3 szklanki brązowego cukru
  • 1/3 miodu
  • 1 jajko
  • 2 i 1/2 szklanki mąki
  • 1 łyżka zmielonego imbiru
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki zmielonych goździków
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej

     Masło rozpuszczamy w rondelku, dodając brązowy cukier oraz  miód. Mieszamy aż do rozpuszczenia się cukru. Odkładamy do schłodzenia. Do miski wbijamy jajko i schłodzoną mieszankę "masłową". Dodajemy przyprawy oraz mąkę. Mieszamy wszystko i wyrabiamy ciasto. Gdy uzyskamy miękkie ciasto zawijamy w folię spożywczą i dajemy do lodówki na ok. 1 godzinę. Moja niecierpliwość pozwala mi jedynie na schłodzenie 20 minutowe przez co zmuszona jestem włożyć ciasto do zamrażarki :)



     Schłodzone ciasto wykładamy na stolnicę posypaną mąką. Wałkujemy na grubość ok. 2 - 5 mm w zależności od wielkości foremek. Wycinamy wzory i układamy na blaszce pokrytej papierem do wypieków. Moje pierniczki przypominają tym razem guziki - mają zawisnąć w łańcuchu :)



     Nagrzewamy piekarnik do 180°C i wkładamy pierniki na ok. 8 - 10 minut. Jak już lekko podrosną i zarumienią się odrobinę wyciągamy je i odkładamy do ostygnięcia w chłodne miejsce. Szykujemy lukier, ozdabiamy i bawimy się świetnie! 

Udanego zdobienia! 
 


A w tym roku tak do Wigilii pierniki zaproszą moich gości ...


niedziela, 1 grudnia 2013

Serowe muffiny z boczkiem i ze szczypiorkiem

     Mniam! Moje pierwsze muffinki na nie-słodko :) Muszę przyznać, że to najlepsze muffiny jakie kiedykolwiek mi wyszły i chyba przyszła pora odstawić na bok ich słodkie wydanie. Takie wypieki świetnie nadają się na drugie śniadanie do pracy do kubka czerwonego barszczu. Jako przekąska na imprezę z sosem tzatziki też zdają egzamin.

 
Składniki:
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 80 g startego sera cheddar
  • 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1/2 łyżeczki soli
  • szczypta czarnego pieprzu
  • 1 szklanka mleka
  • 100 g masła
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka musztardy
  • 150 g wędzonego boczku (najlepiej chudego)
  • 3 łyżki posiekanego szczypiorku
     

     Kroimy boczek w drobną kosteczkę i podsmażamy chwilę na suchej patelni. Odstawiamy do ostygnięcia. Mieszamy wszystkie suche składniki razem - przesiewamy mąkę, dodajemy starty ser, proszek do pieczenia, sodę, sól oraz pieprz. W drugiej misce mieszamy wszystkie mokre składniki - mleko, roztopione masło, jajka i musztardę. Miksujemy. Taką mieszankę wlewamy do suchych składników i mieszamy aż do połączenia się składników. Na koniec wsypujemy ostudzony boczek i posiekany szczypiorek.



     Nastawiamy piekarnik na 180°C. Do blaszki na muffiny wkładamy papilotki i wypełniamy je ciastem. Pieczemy ok. 25 minut. Ja swoje piekę 20 minut a na ostatnie 5 minut włączam termoobieg. Pięknie się wtedy rumienią. PY-CHO-TA!


wtorek, 26 listopada 2013

Migdałowe kapselki z białą czekoladą

     Małe kruche ciasteczka nazwane przeze mnie wcześniej mini-tartaletkami chyba bardziej przypominają mi kapselki. Od dziś więc będą nosić taką nazwę :) Kapselki z pysznym wypełnieniem, które możemy wybierać według humoru. Tym razem zamiast orzechów z poprzedniego przepisu dodałam migdały. I nie było tym razem nic zamiast czekolady ;)


Składniki:
  • 100 g zmielonych migdałów
  • 150 g mąki pszennej
  • 130 g miękkiej margaryny
  • 1 łyżeczka cukru pudru
  • 2 - 3 łyżki letniej wody
  • kilka kropel spożywczego barwnika w żelu

     Wszystkie składniki łączymy razem i mieszamy aż do uzyskania miękkiego ciasta. Robimy z ciasta kulkę i zawijamy w folię spożywczą. Taki pakunek chowamy do lodówki na ok. 1,5 godziny lub przyspieszamy tempo chłodzenia i wkładamy do zamrażalki na 20 minut ;) Ja zawsze wybieram druga opcje bo strasznie niecierpliwa ze mnie osoba ;)


     Wyciągamy schłodzone ciasto, podsypujemy lekko mąką i rozwałkowujemy na ok. 3-5 mm. Wycinamy pożądane kształty. Jak na kapselki przystało na wycinałam okrągłe ciastka. Część z nich włożyłam do wysmarowanych tłuszczem i obsypanych mąką foremek do babeczek. Resztę ułożyłam standardowo na spodach formy do mini-muffinek. Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 170°C na 10-15 minut.



Wypełnienie:
  • 70 ml śmietany 30% 
  • 2 tabliczki białej czekolady
  • płatki migdałowe lub obrane całe migdały
      Śmietanę podgrzewamy w rondelku. Czekoladę siekamy na drobne kawałki i dodajemy do ciepłej śmietany. Mieszamy aż wszystko nam się roztopi i odstawiamy do ostygnięcia. Schłodzoną masą wypełniamy kapselki i ozdabiamy migdałami. SMACZNEGO ! :)



 


poniedziałek, 25 listopada 2013

Pierniczki Babuni

     Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta ... Już niedługo pojawi się pierwszy śnieg, nadjedzie ciężarówka Coca-Coli i po raz kolejny Kevin zostanie sam w domu. Na tę okoliczność musi pojawić się również przedświąteczny zapach. Najbardziej świątecznie pachnie choinka ale jeszcze na nią za wcześnie więc upiekłam pierniczki :) Pierniczki z zeszytu Babuni ...


Składniki:
  • 550 g mąki pszennej
  • 100 g cukru pudru
  • 120 g masła
  • 300 g miodu
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 jajko
  • 20 g przyprawy do piernika

     Miód doprowadzamy do postaci płynnej i mieszamy razem ze wszystkimi składnikami. Wyrabiamy jednolite ciasto. Musimy zaopatrzyć się w mąkę do podsypywania, ponieważ ciasto troszkę się klei po rozwałkowaniu. A więc ... podsypujemy, wałkujemy, wycinamy na blachę i do pieca. Temperatura 180°C czas pieczenia 10 minut. I tak w kółko ... :)



Wystudzone pierniczki dekorujemy według uznania. Moje ozdobiłam lukrem - kupionym gotowcem. Nie opanowałam jeszcze sztuki robienia lukru ;)

sobota, 26 października 2013

Mini-tartaletki orzechowe z gorzką czekoladą

     Przyszła jesień ... Ciepła, kolorowa i smaczna. Ze smakołyków ogrodowych pozostały już tylko orzechy włoskie zalegające pod toną liści. TONĄ LIŚCI! Zebrane wiadro tych smakołyków podsunęło mi pomysł na tartaletki orzechowe. Mini-tartaletki - w sam raz na jeden kęs :) Przepis szybki, łatwy i przyjemny ...




 Składniki:
  • 100 g orzechów włoskich
  • 150 g mąki pszennej
  • 130 g miękkiej margaryny
  • 1 łyżeczka cukru pudru
  • 2 - 3 łyżki letniej wody

     Orzechy mielimy i mieszamy z mąką. Dodajemy margarynę pokrojoną w kostkę, cukier puder oraz wodę. Wyrabiamy ciasto aż będzie spójną masą. Robimy z ciasta kulkę, zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na 1,5 godziny. Jeżeli się spieszymy to wkładamy ciasto do zamrażalki na 20 minut ;)



     
     Wyciągamy zziębnięte ciasto i walkujemy na ok. 3 mm. Formujemy tartaletki według własnego uznania ;) Ja chciałam uzyskać z nich małe miseczki więc nałożyłam powycinane kółka na spód blachy do mini-muffinek. Ciasto wychodzi kruche, coś na smak ciasta francuskiego więc nie przesadzajmy z wymyślnymi kształtami bo możemy się zdziwić efektem. Wkładamy ciastka do piekarnika nagrzanego do 170°C na 10-15 minut.




Masa:
  • 150 ml śmietany 30% 
  • 2 tabliczki gorzkiej czekolady
  • orzechy włoskie do ozdoby
      Śmietanę podgrzewamy w rondelku. Czekoladę siekamy na drobne kawałki i dodajemy do ciepłej śmietany. Mieszamy aż wszystko nam się roztopi i odstawiamy do ostygnięcia. Chłodną czekoladę rozlewamy do naszych tartaletek, dekorujemy orzechami i wkładamy do lodówki do całkowitego ostygnięcia. SMACZNEGO !



sobota, 7 września 2013

Zupa z dyni hokkaido

     Przepyszna! Jak jej bardzo nie lubię tak dziś wyszła wyśmienita! Nie wypada samemu siebie chwalić ale... inni potwierdzili. Dynia różna jest. Trzeba trafić na właściwą w smaku dla siebie. Ja po pierwszej próbie stwierdziłam, że o nie! - nigdy więcej bo jest "a fe!". Drugi raz zrobiła Siora i była całkiem całkiem bardzo dobra. Trzecia próba należała do mnie. I JESTEM DYNIA! ... tzn. DUMNA!




Składniki:
  • czerwoniutka dynia ok. 600 g
  • pomidory (śliwkowe bądź cherry) 500 g
  • bulion warzywny 1 l
  • gałązki świeżego tymianku (ok. 2 szt. długości 10 cm)
  • czosnek ( 6 ząbków)
  • sól, pieprz

     Pomidorki kroimy na połówki i kładziemy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Ząbki czosnku (3 szt.) lekko zgniatamy i kładziemy między pomidory. Czosnek nie musi być obrany. Po upieczeniu super odchodzi od skórki. Jedną gałązkę tymianku dzielimy i także układamy na pomidorkach. Solimy i pieprzymy. To samo robimy z dynią. Najważniejsze to usunąć pestki, które swoją drogą suszymy i zjadamy przy dobrym filmie ;0 Ja swojej dyni nie obierałam. Pokroiłam ją na sześć cząstek, poukładałam pozostały zgnieciony czosnek i przykryłam tymiankiem. Dodałam również soli oraz świeżo zmielonego pieprzu. Takie warzywne blaszki wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 160°C (termoobieg) na 40 minut. W międzyczasie przygotowujemy bulion warzywny (lub mięsny jak ktoś woli). Przed wyjęciem blaszek sprawdzamy czy dynia jest miękka. Jeżeli dynia nam zmiękła wyciągamy blaszki z piekarnika i pozostawiamy na chwilę do ostygnięcia. 


   
     Wywar warzywny pozostawiamy na gazie aby lekko wrzał. Ostudzoną dynię kroimy w kostkę. Moja dynia zmiękła tak znakomicie, że nie musiałam obierać jej ze skórki. Jeżeli skóra jest twarda, bądź po prostu macie opory z jej jedzeniem przed pokrojeniem obierzcie ją. Pomidory obieramy ze skóry. takie upieczone aż same z niej wyskakują więc nie zajmuje to zbyt dużo czasu :) Wrzucamy wszystko do gotującego się bulionu i gotujmy jeszcze chwilę przez jakieś 10 minut. Ja wrzuciłam również czosnek obrany ze skorupki oraz tymianek. Przypieczone przyprawy są bardzo aromatyczne ale ich smak jest lekko przytłumiony przez co zupa nie jest ostra w smaku. Po 10 minutach "wspólnego" gotowania miksujemy zupę na krem. I włala! Zupę mamy już dyni! :D Krem wyśmienicie smakuje z grzankami czosnkowymi lub np. z makaronem. Do koloru do wyboru ;)



SMACZNEGO ! 


 

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Makarony z białą czekoladą i truskawkami

     Próba trzecia - UDANA ! :D ... dana dana dana ... Strasznie się cieszę, że w końcu mi te skubańce małe wyszły. No dobra... prawie wyszły bo o jedną blaszkę za wcześnie zaczęłam się cieszyć. W tym miejscu na samym począteczku strasznie mocno chce podziękować Bee Sweet za nakierowanie mnie na tą książeczkę, dzięki której odniosłam swój mały osobisty sukces makaronowy :) A więc Bee Sweet - dziękuję najmocniej !




     Składniki:
  • 100 g białek ( u mnie to były dwa 2 jajka)
  • 25 g cukru
  • 200 g cukru pudru
  • 110 g migdałów (płatki migdałowe)

     Białka ubijamy z cukrem na sztywną pianę. Migdały mielimy na "mąkę". Płatki migdałowe mielimy na drobną "mąkę". Gdy zmielimy już migdały dodajemy do nich cukier puder i mielimy tak aby się składniki połączyły i ewentualne grudki w cukrze pudrze zniwelowały. Dodajemy teraz migdały z cukrem pudrem do naszej piany z białek i mieszamy. Aby uzyskać czerwony kolor dodałam barwnika spożywczego w żelu, który nie zmienia zbytnio konsystencji masy. W książeczce Tartalette opisała, że mieszanie nie powinno przekroczyć 50 ruchów. Moja masa dostała chyba więcej razy ale jak widać trzymała się dzielnie. Wykładamy na blachę papier do pieczenia. Masę przekładamy do rękawa cukierniczego (tak to się nazywa?) i wyciskamy na papier do pieczenia niewielkie kółka. Odstawiamy makarony na minimum godzinę. Białka powinny lekko stwardnieć od góry. Nagrzewamy piekarnik do 140°C i wkładamy ciacha na ok 15-18 minut - w zależności od wielkości kółek. Po upieczeniu odstawiamy do całkowitego ostygnięcia.


     Z okazji posiadania sporej ilości truskawek na ogrodzie oraz z powodu koloru moich makaronów nie mogłam nie zrobić ich o smaku truskawkowym :) Truskawka z białą czekoladą - PYCHOTA!

     Składniki:
  • 200 g śmietany 30% 
  • 2 tabliczki białej czekolady 
  • 6 dużych truskawek
     Truskawki wrzucamy do rondelka, mielimy na mus i dodajemy do nich śmietanę. Mieszamy i podgrzewamy na małym ogniu. W tym czasie kroimy białą czekoladę na małe kawałki. Im mniejsze uda nam się pokroić tym szybciej nam się roztopi. Mój kochany mąż przyniósł mi niestety białą czekoladę ... z orzechami. Musiałam więc się jeszcze bawić w wydłubywanie ... I to z trzech tabliczek ! A cholery jak kupujesz żeby zjeść to orzechów mało a w tych - nasadzone jeden koło drugiego ;) A miała być szybka masa ... Wracając do przepisu - posiekaną czekoladę wrzucamy do miski i zalewamy ciepłym musem z truskawek i śmietany. Mieszamy przez chwilę aby czekolada się roztopiła i do lodówki. Zastygniętą masą smarujemy jedną połówkę ciastka i nakładamy na to drugą. GOTOWE ! 

Dumna z wyrobu planuję kolejny atak na makarony ...


czwartek, 30 maja 2013

Truskawkowe ciacho

Nareszcie są! TRUSKAWKI! Najsmaczniejsze co może być!Niestety jeszcze nie moje bo słońce jak na razie nie chce współpracować z moimi sadzonkami ... Truskawki są kupne od Pani z bazarku :) A ciasto najłatwiejsze pod słońcem. Znalazłam je tutaj i pozwoliłam sobie na publikacje u mnie :)


Składniki:
  • 300 g mąki
  • 200 g cukru pudru
  • 250 g margaryny
  • 4 jajka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 0,5 kg truskawek (bądź więcej ;) )
    
     Margarynę miksujemy z cukrem pudrem na gładką masę i dodajemy po kolei jajka ciągle miksując. Następnie dodajemy mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Dodajemy ją stopniowo aby dobrze nam się wymieszało całe ciasto. I włala ... :)
 

     Wylewamy ciasto do blachy wyłożonej folią. Posypujemy truskawkami i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180°C na ok. 40 minut. Wyciągamy, studzimy i posypujemy cukrem pudrem. Pyszności! SMACZNEGO !


Makaroniki nieudaczniki

Tak, tak... Nie udały mi się. Jest to już drugie nieudane podejście ale pierwsze z możliwością pokazania światu ;) Strasznie chcę je kiedyś zrobić tak, aby wyszły. Czorty małe nie są jednak taką prostą sztuką... przynajmniej dla mnie. Nad tymi męczyłam się przez caaaały weekend :) Nie wyglądają ale za to smakują. Są na prawdę pyszne i przypadną do gustu tym, którzy uwielbiają bezy. Przepis znalazłam na stronie Marthy Stewart ale troszkę go zmodyfikowałam, więc może dlatego wyszły jakie wyszły ...



Składniki:
  • 300 g cukru pudru
  • 250 g zmielonych migdałów
  • 5 białek (odstanych przez noc w temperaturze pokojowej)
  • szczypta soli
     Na początek ubijamy białka ze szczyptą soli na sztywną pianę. Mąkę z migdałów mieszamy z cukrem pudrem i przesiewamy przez sito. Przesianą mieszankę dodajemy po troszku do ubitych białek i delikatnie mieszamy. Ciacho musi być o konsystencji "lawy". Przygotowujemy sobie blachę na ciastka. Na papierze do pieczenia rysujemy okręgi, dzięki którym łatwiej zrobimy połówki o równych rozmiarach. Moje kółka miały 2,5 cm średnicy. Należy zachować odstępy między każdym kółeczkiem ok. 1,5 cm aby za bardzo się do siebie ciasteczka nie przytulały. Z wyżej wymienionych składników wyszły mi dwie blachy ciastek. No... dwie i jedna mała :) Trochę mi się rozrobiło. W sumie miałam ok. 75 połówek. Nagrzewamy piekarnik do 160°C. W międzyczasie nakładamy ciasto w narysowane kółka. Powstałe czubeczki możemy wygładzić zwilżonymi palcami.



     AHA! Po narysowaniu kółek polecam odwrócić papier na drugą stronę. Po upieczeniu moje ciastka zabrały ze sobą "rysunki" z papieru :) Przygotowane blachy z ciastkami wkładamy do piekarnika na 10-11 minut aż się zarumienią. Po upieczeniu dajemy do ostudzenia w chłodne miejsce. Powinny odstać się ok. 1 godziny. 


 


     Do takich ciasteczek możemy wykorzystać różne nadzienia w zależności od upodobań. Ja tym razem zdecydowałam się na masę czekoladową. Lekko podłamana tym, że makarony nie wyszły jak potrzeba wzięłam się za przygotowanie masy. I co? I stwierdzam, że w zdenerwowaniu nie można kuchcić... Pierwsza masa spłynęła w zlewie, bo nie chciała się skubana "ściąć". Za to druga wyszła znakomicie:

Masa: 
  • tabliczka gorzkiej czekolady
  • 200 g masła - najlepiej nie solonego
  • łyżka cukru pudru
      Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej i odstawiamy aby lekko przestygła. Masło rozpuszczamy w rondelku i dodajemy cukru pudru. Mieszamy aby cukier się roztopił i dodajemy czekoladę. Mieszamy wszystko dokładnie i gotowe! Możemy nadziać ciacha. Najlepiej włożyć je do lodówki aby masa się zastygła. Wyciągamy tuz przed podaniem :) Tym razem ciacha ze mną wygrały ale następnym razem ... Wyjdą już tak jak trzeba !

     


sobota, 18 maja 2013

Galette malinowo-rabarbarowe

     W czerwcowym numerze Martha Stewart Living znalazłam taki twór o nazwie Galette. Zdjęcie piękne, że na sam widok ślina leciała mi strumieniami aż po same kostki. Więc wzięłam słownik w dłoń i zaczęłam piec ... bo musiałam :) W oryginalnym przepisie wypełnieniem były figi. Ja użyłam malin i rabarbaru.



Składniki:
  • 2 szklanki pełnoziarnistej mąki
  • 1/2 szklanki mąki kukurydzianej
  • 1 łyżka cukru
  • 1 kostka niesolonego masła
  • 1/4 szklanki bardzo zimnej wody

     Mąkę a w zasadzie dwie wsypujemy do miksera razem z cukrem i pokrojonym w kostkę masłem. Ja w naszych wspaniale wyposażonych sklepach niestety nie znalazłam niesolonego masła. Użyłam za to mało solonego :) Oryginalnie w przepisie była też mąka pszenna. Ja postanowiłam spróbować z pełnoziarnistą i powiem, że całkiem fajny efekt z tego jest. Oczywiście jeżeli ktoś lubi lekki posmak goryczki. Wracając do ciasta to mieszamy wszystko razem pulsacyjnie co chwilę dodając po łyżeczce wody. Gdy składniki nam się już połączą wyciągamy ciasto i zawijamy w folię spożywczą. Dajemy do lodówki na około godzinkę aby nam się dobrze schłodziło. Dla lepszego późniejszego wałkowania polecam utworzyć z ciasta krążek a nie kulkę :) W trakcie chłodzenia biegniemy na ogród (bądź do sklepu) po rabarbar. Walcząc z komarami i mrówkami wybieramy najpiękniejsze gałązki rabarbaru i czym prędzej uciekamy z łupem do domu. Obieramy rabarbar z ciągnących się nitek i kroimi na mniejsze kawałki według uznania. Malin niestety jeszcze nie ma w ogrodzie więc po kolejny łup wybrałam się w głąb zamrażalki.

     Po godzinie wyciągamy ciasto. Posypujemy stolnicę mąką co by nam się ciasto ze stolnicą za bardzo nie zaprzyjaźniły i wałkujemy na okrągły placek o grubości ok. 1/4 cm. Na sam środek wysypujemy mieszankę rabarbaru z malinami i zawijamy końce ciasta do środka, tworząc taką jakby miseczkę. Brzegi ciasta smarujemy roztrzepanym jajkiem. Całość posypujemy cukrem. Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni i wkładamy ciasto na ok 40-45 min. Po upieczeniu odstawiamy do schłodzenia. Przy moich łasuchach miałam szczęście, że w ogóle zdążyłam zrobić zdjęcie. O schłodzeniu się ciasta nie było mowy ;) Najlepiej smakuje z kulką lodów śmietankowych. SMACZNEGO !


piątek, 3 maja 2013

Odwrotne mini serniczki

    Mój pierwszy sernik więc musiał być w postaci mini :) Tak aby na wszelki wypadek nie zmarnować zbyt dużo sera. Foremki do tartaletek świetnie się do tego nadają. Potem jeszcze tylko galaretka i owoce. Niby proste ale niekoniecznie... Trochę sama na siebie ukręciłam bata bo miał to być SZYBKI deser ... ale opłaciło się :)



    Spody bądź jak w tym przypadku wierzchy serniczka to ciasto kruche, którego użyłam do tartaletek kajmakowych.

Składniki na ciasto:
  • 250 g mąki
  • 160 g masła
  • 100 g cukru pudru
  • 2 żółtka
    Masło, cukier puder oraz żółtka rozcieramy w malakserze. Dodajemy mąkę i 3 łyżki chłodnej wody, mieszamy aż wyrobi nam się ciasto. Zawijamy kulę ciasta w folię spożywczą i chłodzimy ok. 1 godziny w lodówce. Po wyjęciu z lodówki wałkujemy na grubość ok 3-5 mm w zależności jak gruby spód chcemy uzyskać. Formy do tarteletek smarujemy masłem i obsypujemy bułką tartą. Wykładamy na nich ciasto i pieczemy 10 minut w piekarniku rozgrzanym do 190°C.


Masa serowa:
  • 350 g sera półtłustego
  • 100 g masła
  • 2 jajka
  • 80 g cukru pudru 

    Najpierw mielimy ser razem z masłem. Minimum dwa razy ... Gdy już się z tym nawkurzamy i ser będzie zmielony mamy już z górki. Teraz wystarczy zmiksować ser, jajka i cukier puder na gładką masę. Dla wygodniejszych zamiast twarogu "do zrobienia" możemy kupić gotową masę serową do serników. Wtedy właśnie mamy "szybki deser" i humor nie zmącony maszynką całą obklejoną serem ... Zmiksowaną masę nakładamy do tartaletek i pieczemy ok. 20 minut w temperaturze 160°C. Studzimy i wkładamy do lodówki na całą noc.


    
    Ser elegancko się zastygł więc obracam tartaletki do góry dnem i w wydrążeniu nakładam nową galaretkę Winiary o smaku Blue Curacao. Do dekoracji kawałki kiwi i GOTOWE ! 
Smacznego ! 

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Jelly shots czyli niegrzeczne galaretki

  Ha! Ano tak... Mimo swoich tęczowych kolorów, swojego pięknego zapachu mają w sobie coś nie dla dzieci ;) Z wielkim zaciekawieniem czekałam na paczkę z Durszlaka. Gdy tylko przeczytałam nazwy tych galaretek do głowy przyszły mi ... kolorowe drinki! Pina Colada, Blue Curacao, Pink Margarita i oczywiście moje ulubione Mojito. Ten "deser" dla dorosłych jest szybki w przyrządzeniu i naprawdę efektowny na stole!



Składniki:
  • galaretki Winiary - Blue Curacao, Pink Margarita, Pina Colada, Mojito
  • 250 ml wódki (najlepiej smakowej)
  • torebka żelatyny

  Przygotowujemy galaretki według przepisu na opakowaniu. Do każdej z nich dodaję po łyżeczce żelatyny i mieszam aż wszystko ładnie się roztopi. Gdy galaretki troszkę ostygną dodajemy do każdej z nich alkohol. Wychodzi po 1/4 szklanki na każdy kolor. Jako pojemników do zrobienia galaretek użyłam jednorazowych kieliszków (plastikowych). Możemy różnie łączyć kolory ale pamiętajmy aby każda warstwa dobrze się "zcięła" przed nałożeniem kolejnej. W innym przypadku możemy stworzyć nieco inny aczkolwiek jednolity kolor ;) Udanej zabawy przy tworzeniu! :)




piątek, 5 kwietnia 2013

Fasola szparagowa na przywołanie wiosny

Ja nie wiem co się dzieje z tą wiosną w tym roku... Może skubana boi się tych naszych radarów i ciśnie piechotą? A może całkowicie się rozmyśliła i wpadnie tylko na moment w czerwcu na jakąś kawę i ewentualnie grilla gdy najdzie ją taka ochota. Nie wiem ale czekam na nią z utęsknieniem i wielkimi nerwami. Dla poprawy humoru trzeba zjeść coś dobrego, lekkiego i WIOSENNEGO właśnie. Ja zdecydowałam się na sałatkę z fasoli szparagowej. Mojej ulubionej :) Najlepsza jest z masełkiem lecz nie tym razem. Z uwagi na przymuszenie mojego męża dietą trzeba było obrać inne "odzienie" dla szparagówki, które prezentuję niżej.





Składniki: 
  • 400g fasoli szparagowej
  • 1 cebula średniej wielkości
  • rukola
  • sól gruboziarnista
  • 1 łyżeczka octu
  • 1 łyżka oliwy
  • pieprz


O tej porze roku musiałam niestety użyć fasolki mrożonej ale nie jest wcale taka zła. Żółta fasolka jest znakomita ;) Gotujemy ją w wodzie bądź na parze. Ja wybieram zawsze ten drugi sposób bo parowane rzeczy są smaczniejsze niż te z wody. Cebulę kroimy cieniutko. Do sałatki przygotowujemy lekki sos - mieszamy ocet z odrobiną soli morskiej oraz oliwą. Na koniec dodajemy świeżo zmielony pieprz. Gdy fasolka nam się ugotuje przelewamy ją zimną wodą żeby była jędrniejsza :) Mieszamy fasolkę z cebulą oraz sosem. Na talerzach rozkładamy po garści rukoli i wykładamy sałatkę. Najlepsze są podane z grzankami czosnkowymi z chleba razowego. Pyyyychota :) SMACZNEGO !










Tartaletki kajmakowe

Szybkie, łatwe i smaczne. Rozeszły się szybciutko niczym świeże bułeczki :) Chodziły mi po głowie od dłuższego czasu więc musiałam odkurzyć foremki do nich. Przepis na spody tart zrobiłam z przepisu na mazurek z Kwestii Smaku. Idealnie się nadaje na takie wypieki :)


Składniki na spody: 
  • 250 g mąki
  • 160 g masła
  • 100 g cukru pudru
  • 2 żółtka

Masło, cukier puder oraz żółtka rozcieramy w malakserze. Dodajemy mąkę i 3 łyżki chłodnej wody, mieszamy aż wyrobi nam się ciasto. I już :) Szybko, nie? Zawijamy kulę ciasta w folię spożywczą i chłodzimy ok. 1 godziny w lodówce. Po wyjęciu z lodówki wałkujemy na grubość ok 3-5 mm w zależności jak gruby spód chcemy uzyskać. Formy do tarteletek smarujemy masłem i obsypujemy bułką tartą. Mi wystarczyło ciasta na 7 foremek. Wykładamy na nich ciasto i pieczemy 15 minut w piekarniku rozgrzanym do 190°C.



Do wypełnienia potrzebujemy masy kajmakowej. Ja poszłam na łatwiznę i kupiłam puszkę gotowej już masy. Wypełniłam nią schłodzone spody, posypałam płatkami migdałów i GOTOWE! :)